Donia Perfecta cz. 1 (Perez Galdós Benito)
(strona 1) " Benito Perez Galdós   DONIA PERFECTA ROZDZIAŁ I VILLAHORRENDAL... PIĘĆ MINUT POSTOJU!   Pociąg osobowo-towarowy, numer 65, jadący z głębi kraju — nieważne, o jaką linię kolejową w tym wypadku chodzi —..."

(strona 2) " Zaraz jednak podszedł do naszego caballera drugi kolejarz, z latarnią uwieszoną u prawej ręki. Lampa poruszała się w rytm kroków, rzucając snopy światła. Padało ono na peron tworząc zygzak podobny do śladu wody wylewanej z polewaczki..."

(strona 3) " — Gdzie tu wyjście? — zapytał zniecierpliwiony podróżny. — Chodźmy, chodźmy stąd... Jak się pan nazywa? — Jestem Pedro Lucas — odpowiedział człowiek odziany w szare sukno, podnosząc znów rękę do kapelusza —..."

(strona 4) " ROZDZIAŁ II PODRÓŻ PRZEZ SERCE HISZPANII   Wyruszyli w drogę pozostawiając z boku chałupy Villahorrendy. Don Jośe, człowiek młody i dobrze się prezentujący, zaczął rozmowę: — Niech mi pan powie, senior Solon... —..."

(strona 5) " nek, a co innego ten, kto go siodła — odpowiedział chłop — ale z twarzy wszystko można wyczytać... Prawdziwy klejnot weźmie pan sobie za żonę! A ona pięknego chłopca! Caballero nie słyszał ostatnich słów wujka Licurga, gdyż..."

(strona 6) " — To Alamillos de Bustamante — powiedział. — Moje pola — zawołał z radością don José, wodząc wzrokiem po smutnej ziemi, rozjaśnionej pierwszymi promieniami słońca. — Po raz pierwszy widzę ziemię, którą..."

(strona 7) " — Cóż to za niezrównana szkoła! — zawołał śmiejąc się don José — założę się, że nie był on jedynym... filozofem. — Słusznie powiedział ktoś, że każdy garbuje, jak umie, a jeśli w gołębniku nie brak jedzenia, nie..."

(strona 8) " lub czarniawymi, to szarymi lub zielonkawymi trójkątami i czworokątami, przypominał niejako kapotę obszarpańca wygrzewającego się na słońcu. Na tej nędznej kapocie islam i chrześcijaństwo toczyły niegdyś godne epopei boje. Sławne..."

(strona 9) " Boskiej i dwa świeczniki. Przed dwoma laty obrabowali pociąg jadący do Madrytu. Don José słysząc o tych smutnych wypadkach poczuł, że jego odwaga nieco słabnie. — Widzi pan ten wielki i wyniosły pagórek, hen daleko? To tam właśnie..."

(strona 10) " José jednak nalegał, głuchy na roztropne przestrogi, ale i chłop stawiał zacięty opór. Kres dyspucie położyli dopiero woźnice, którzy zbliżali się spokojnie z tamtej strony. Niebezpieczeństwo nie było widocznie wielkie, skoro szli..."

(strona 11) " do nich. Nasz podróżny odwrócił się i zobaczył człowieka," właściwie zaś mówiąc centaura, jako że nie można było wyobrazić sobie bardziej harmonijnego połączenia jeźdźca z koniem. Człowiek ten odznaczał się potężną,..."

(strona 12) " — Podczas wyborów... — Madrycki rząd pisze do niego pisma z wielkim uszanowaniem w retule ...Rzuca drążkiem, jak sarn święty Krzysztof, a bronią każdego rodzaju włada tak, jak my posługujemy się własnymi palcami. Gdy było..."

(strona 13) " — Tak — powiedział z ożywieniem, uśmiechając się Pepe Rey. — Słyszałem w Madrycie, że władze obawiają się, aby w tych okolicach nie doszło znowu do zamieszek... Lepiej więc im zapobiec. — W Madrycie gadają same..."

(strona 14) " Piesi i konni wchodzili i wychodzili z miasta. Ten ruch uliczny, acz skąpy, nadawał wielkiemu osiedlu pozory życia. Jednak oblicze architektoniczne Orbajosy więcej miało wspólnego z ruinami i śmiercią niż z dobrobytem i życiem. Przykry..."

(strona 15) " dla mnie drogie, nie tylko dlatego, że jest miastem mojej matki, ale również dlatego, że żyją tu osoby, które kocham, choć ich nie znam. Wjedźmy więc do tego „boskiego miasta". Jadąc główną szosą zbliżyli się już do pierwszych..."

(strona 16) " ROZDZIAŁ III PEPE REY   Zanim przejdę do tego, co się potem stało, powinienem powiedzieć, kim był Pepe Rey i jakie sprawy sprowadzały go do Orbajosy. W 1814 roku zmarł generał Rey. Jego dzieci, Juan i Perfecta, wstąpiły na..."

(strona 17) " wielkich zmian w rodzinie, ale też zapoczątkowała innego rodzaju kłopoty. Polentinosowie byli zrujnowani. Istniało niebezpieczeństwo utraty folwarków na rzecz wierzycieli, wszystko znajdowało się w nieładzie, wyszły na jaw olbrzymie..."

(strona 18) " wodnienia tezy, że „suma kątów wewnętrznych wielokąta równa się sumie tylu kątów prostych, ile boków posiada dany wielokąt, minus dwa". Ileż się naślęczał nad tymi trudnymi twierdzeniami! Mijały lata. Chłopiec rósł i nie..."

(strona 19) " mowa miała mnie zasmucić. W projekcie tym nie ma ani cienia nalegania z mojej strony. Byłoby niegodne tak mnie, jak i ciebie, gdybyś realizował ów zamiar pod wpływem nacisku ojca. Masz prawo zgodzić się lub nie zgodzić, a jeśli twoja..."

(strona 20) " — W tej dalekiej Orbajosie — ciągnął dalej don Juan — (gdzie, między nami mówiąc, posiadasz parę folwarków, będziesz mógł więc stwierdzić, w jakim stanie się obecnie znajdują) życie płynie na pewno spokojnie i przyjemnie..."

(strona 21) " twarzy nie znalazłeś niezmąconej flegmatyczności Anglosasów — przeciwnie — była tak żywa, że oczy jego wydawały się czarne, choć nie były takie. Mógł uchodzić za doskonały symbol piękna, a jeśli byłby posągiem, rzeźbiarz..."

(strona 22) " ROZDZIAŁ IV PRZYBYCIE KUZYNA   Gdy Rosario tak nagle uciekła, ksiądz spowiednik spojrzał w stronę murów i dostrzegając głowę Licurga oraz jego towarzysza podróży powiedział do siebie: — Chodźmy, nadzwyczajny człowiek..."

(strona 23) " — Jesteś pewnie znużony? — powiedziała donia Perfecta do bratanka. — Zaraz dostaniesz śniadanie. — Jeśli ciocia pozwoli — odpowiedział przybyły — oczyszczę się najpierw z kurzu podróży. — Dobrze. Rosario, zaprowadź..."

(strona 24) " wielu Anglików, by ją zobaczyć. Nie otwieraj obu okien na raz, gdyż przeciągi są u nas bardzo przykre. — Droga kuzynko — powiedział Pepe czując, jak jego duszę przenika niewymowne zadowolenie. — We wszystkim, co znajduje się..."

(strona 25) " ROZDZIAŁ V CZY ZAPOWIEDŹ NIEZGODY?   Wkrótce potem Pepe zjawił się w jadalni. — Jeśli zjesz za dużo na śniadanie, stracisz apetyt do obiadu — powiedziała donia Perfecta czułym głosem. — Obiad jadamy o pierwszej. Może..."

(strona 26) " Pozdrowił obecnych, pochylając się tak nisko, że aż skrzydło jego słomkowego kapelusza dotknęło ziemi. — Ksiądz spowiednik naszej świętej katedry — przedstawiła go donia Perfecta — osoba bardzo przez nas szanowana. Mam..."

(strona 27) " — Odkąd mieszkam w Orbajosie— powiedział ksiądz marszcząc brwi — widzę, jak co roku przybywa tu trudna do uchwycenia liczba wybitnych osobistości ze stolicy. Jednych sprowadzają tu przedwyborcze rozgrywki, innych chęć obejrzenia..."

(strona 28) " tości panującej w każdym kąciku tego mieszkania zachowały jeszcze swój pierwotny rysunek. Zegar w skrzynce, gdzie beż osłony wisiały pozornie nieruchome ciężarki i kołyszące się wahadło, mówił bez przerwy n i e. Zajmował on,..."

(strona 29) " ROZDZIAŁ VI NIEPOROZUMIENIE MOŻE POWSTAĆ W CHWILI, GDY SIĘ TEGO NAJMNIEJ OCZEKUJE.   Niespodziewanie zjawił się don Cayetano Polentinos, szwagier donii Perfecty. Wszedł z otwartymi ramionami wołając: — Chodźże, drogi..."

(strona 30) " to, ponieważ będzie nam ksiądz towarzyszył przy skromnym obiedzie. Kanonik skłonił się, miłym uśmiechem wyrażając zgodę. Obiad minął w serdecznej atmosferze. Wszystkie potrawy odznaczały się nadmiarem, choć tę nieproporcjonalną..."

(strona 31) " jącym pięknem. Nie ma więc, droga ciociu, najmniejszych podstaw do obaw. Poza tym nie jestem mędrcem czy uczonym — i to ani trochę. — Powoli, powoli — powiedział kanonik wyciągając rękę i dając ustom wytchnienie,..."

(strona 32) " — Proszę, może ksiądz weźmie więcej sałaty, księże spowiedniku — powiedziała donia Perfeeta — Jest z   musztardą, jak to ksiądz lubi. Pepe nie widział przyjemności w prowadzeniu bezsensownych dysput, nie był..."

(strona 33) " o osoby, to Merkury dziś jest Manzanedem, Mars starcem o rzadkiej brodzie — hrabią von Moltke, Nestorem może być pan w płaszczu, zwany monsieur Thiers, Orfeusz to Verdi, Hefajst — Krupp, Apollo zaś to pierwszy lepszy poeta. Chce..."

(strona 34) " ROZDZIAŁ VII SPÓR SIĘ ZAOSTRZA   — Sądzisz może — zauważyła donia Perfecta nieco urażona — że don Inocencio odpowie ci milczeniem? — Ależ nie! — zawołał kanonik tworząc z brwi dwa łuki. — Nie będę mierzył..."

(strona 35) " wyciągnął... — burknął pod nosem Pepe, zrozumiawszy, że mimo woli znalazł się w labiryncie. — Jestem głupim księdzem, który zna się jedynie na starożytnej wiedzy — odpowiedział don Inocencio. — Uznaję olbrzymią wartość..."

(strona 36) " — Nie znaczy to, abym potępiał archeologię — powiedział żywo bratanek donii Perfecty, spostrzegając z żalem, że każde jego słowo musi kogoś urazić. — Zdaję sobie sprawę z tego, że z pyłu wychodzi historia. Studia..."

(strona 37) " ROZDZIAŁ VIII W WIELKIM POŚPIECHU   Wkrótce potem nastąpiła zmiana sceny. Don Cayetano, pogrążony w słodkim śnie, który nim owładnął, wypoczywał po swych wzniosłych zajęciach. Gdy spał smacznie w fotelu, donia Perfecta..."

(strona 38) " pieniędzy, pracuje w kancelarii adwokackiej don Lorehza Ruiz, najlepszego adwokata w Orbajosie. Mówią, że z Jacintita będzie Wielki obrońca. — Jego wuj nie przesadzał więc w swych pochwałach — powiedział Pepe; — Bardzo mi..."

(strona 39) " nie nie kłócą się z charakterami i myślami tutejszych ludzi. Przypuśćmy jednak na chwilę, że tak jest istotnie. — Przypuśćmy... — Choćby tak było, jestem głęboko przekonany, że między tobą i mną, między nami, droga..."

(strona 40) " — Pepe wiele wie, więc też na pewno zna się na drzewach — dodała donia Perfecta. — Nauczy cię, jak się je szczepi. Zobaczymy, co sądzi o przesadzanych teraz przez nas gruszach. — Chodź, chodź — powiedziała Rosarito już z..."

(strona 41) " — Pepe — powiedziała Rosarito — wszystko, co mi mówiłeś, to fantazja, to tylko taka piękna śpiewka, którą sprytnie posługujecie się wy, mężczyźni. Myślisz, że będąc prowincjuszką, uwierzę we wszystko, co mi ktoś mówi...."

(strona 42) " Gdy to mówił, zdawało mu się, że wypełnia wielką misję! Rosarito czuła, że nagle ogarnia ją żywe wzruszenie, że skąpa energia jej ciała nie może oprzeć się podnieceniu umysłu. Słabnąc opadła na kamień ciosowy, który w tych..."

(strona 43) " ROZDZIAŁ IX NIEZGODA WZRASTA I GROZI PRZERODZENIEM SIĘ W NIEPRZYJAŹŃ Obok czarnej sutanny pojawiła się świeża i zaróżowiona twarz. Jacintito pozdrowił naszego bohatera nie bez pewnego zakłopotania. Należał on do tych..."

(strona 44) " re obfituje Hiszpania. Miał dane po temu, aby stać się człowiekiem, którego zazwyczaj nazywamy w przenośni „dystyngowanym patrycjuszem" albo też „wybitnym mężem stanu", określenia te jednak z powodu nadużywania ich nie są..."

(strona 45) " Ille horridus alter Desidia, latamque trahens inglorius alvum o straszliwej i ociężałej postaci, wlokąc za sobą niesławny kałdun, don José... — Czy byłby ksiądz łaskaw przetłumaczyć mi te słowa — powiedział Pepe —..."

(strona 46) " mać się raczej z daleka od księdza i jego pociotka, odpowiedział po prostu: — Nie mogę mieć własnego zdania o doktrynach Darwina, ponieważ bardzo słabo je znam. Moje zajęcia zawodowe nie pozwoliły mi poświęcić..."

(strona 47) " dać ci nauczkę. Nie jesteś już dzieckiem i bez trudu zrozumiesz moje myśli. — Proszę mnie zwymyślać, droga ciociu, gdyż beż wątpienia zasłużyłem sobie na to — odpowiedział Pepe, który zaczynał już przyzwyczajać się do..."

(strona 48) " Rosario z trwogą obserwowała twarz kuzyna, starając się odgadnąć jego odpowiedź, zanim ją jeszcze wypowie. — Na pewno kogoś innego wzięto za mnie. — Nie, nie... to byłeś ty... Nie wypieraj się, jesteśmy wśród swoich, wśród..."

(strona 49) " telności twierdząc, że jest ona takim samym specyfikiem aptecznym, jak na przykład pałeczka magnezjum albo też rabarbar, co można kupić w składzie aptecznym... — Ciociu, na litość boską!... — zawołał Pepe z niesmakiem —..."

(strona 50) " — Seniora donia Perfecta, należy mieć pobłażliwość dla artystów... Wielu ich znałem. Panowie ci, gdy zobaczą przed sobą posąg, zapleśniałe belkowanie dachu, zmurszały obraz albo też starą ścianę, zapominają o wszystkim...."

(strona 51) " Lepiej już jest być artystą i rozkoszować się pięknem, nawet jeśli jest ono wyrażone przy pomocy nagich nimf, niż być obojętnym na wszystko i zupełnym niedowiarkiem. Zło nie zakradnie się do umysłu, który podziwia piękno. Est..."

(strona 52) " ła sztuki, nadając myślom, dogmatom, wierze, mistycznemu uniesieniu konkretne formy, spełniają bardzo szlachetne zadanie. Malarskie bohomazy i wypaczenie smaku, groteskowe „dzieła", którymi źle pojęta pobożność zapełnia kościoły,..."

(strona 53) " ilości osób, które się przed Nią znajdowały, oraz po wielkiej liczbie świec, które Ją oświecały. Ubrano Ją w sukienkę z obrzeżonego złotem atłasu, o tak dziwnym kroju, że mógłby on zakasować najbardziej dziwaczną modę..."

(strona 54) " ROZDZIAŁ X POWSTANIE NIEPRZYJAŹNI NIE ULEGA WĄTPLIWOŚCI Pepe Rey był zmieszany i zakłopotany, wściekły na całe towarzystwo i na siebie samego. Starał się znaleźć powód tej walki, która wbrew jego woli zaistniała między jego..."

(strona 55) " Ufparł się, żebym wyciągnął, go z tej kabały... A więc mój klient domaga się, aby przywrócił pan strumieniom stare koryta, aby usunął pan powód dalszych strat i wynagrodził szkody, które poniósł z powodu niedbalstwa..."

(strona 56) " — Wobec tego otrzyma pan to wezwanie jutro... Bardzo mi przykro, że pośpiech pana Licurga pozbawił mnie przyjemności i zaszczytu bronienia pana, ale skoro już tak musi być... Lieurgo uparł się, że to właśnie ja muszę wydobyć go z..."

(strona 57) " Pepe Rey spojrzał w stronę kuzynki, chcąc podejść do niej, ale parę podstępnych pytań kanonika zatrzymało go przy boku donii Perfecty. Rosario była smutna, z melancholijną obojętnością słuchała słów adwokacika, który..."

(strona 58) " wany, że, nie uczyniono go od razu przewodniczącym sądu najwyższego. W takie niedoświadczone ręce, w taką pustą głowę śmiesznego zarozumialca złożyło państwo najbardziej delikatne i trudne funkcje wymiaru sprawiedliwości. Maniery..."

(strona 59) " jącą zgodę. Starając się zachować powagę podczas nieprzyjemnego dla niego zebrania, ograniczył się do stawienia czoła krasomówczemu impetowi żony alkalda, która choć nie była Famą, posiadała przywilej fatygowania słuchu..."

(strona 60) " — Zawsze obładowany tymi książkami... Chłopcze, gdy wchodzisz do domu, podobny jesteś czasem do osła. Dobrze, poczekamy. — Senior don Jacinto — powiedział Pepe Rey — nie pisze tego, co mu ślina na język przyniesie, ale..."

(strona 61) " Zmieszana I strwożona dziewczyna zakręciła się po pokoju, jakby czegoś szukała. Przechodząc oboli stryjecznego brata powiedziała ukradkiem parę luźnych słów; — Mama jest zagniewana... — Ależ... — Jest zagniewana... Nie ufaj,..."

(strona 62) " ROZDZIAŁ XI NIEPRZYJAŹŃ WZRASTA   W ciągu kilku następnych dni Rey poznał wiele miejscowych osobistości i odwiedził kasyno, zawierając znajomość z osobami, które spędziły całe życie w salach tej instytucji. Młodzież..."

(strona 63) " i jeśli tylko może się wygrzać na ciepłym słonku. Zasadniczą cechą uczęszczających do kasyna mieszkańców Orbajosy było uczucie czujnej wrogości wobec wszystkiego, co przybywało z zewnątrz. Za każdym razem, gdy jakiś obcy, lepiej..."

(strona 64) " — Że żyjemy jak Beduini, wygrzewając się na słońcu. — Że żyjemy wyobraźnią. — Tak jest, że żyjemy wyobraźnią. — I że nasze miasto jest zupełnie podobne do miast marokańskich. — Mój panie, brak..."

(strona 65) " to miasto biskupie, rozmaite powody — a każdy z nich był przykry — budziły w jego duszy głęboki smutek. Spośród tych powodów na pierwsze miejsce wysunął się tłum pieniaczy, który opadł go natrętnym rojem. Nie był to tylko..."

(strona 66) " Łatwo pojąć, że don José nie był człowiekiem zdolnym znieść tyle przeciwności, zwłaszcza jeśli mógł tego wszystkiego uniknąć przez swoją nieobecność. Szlachetne miasto matki rysowało się w jego wyobraźni niby straszliwa..."

(strona 67) " sprawę, niebaczny młody człowieku, miej przynajmniej litość i odłóż termin tego tak bardzo upragnionego przez ciebie wesela... Cóż to za niecierpliwość... Cóż to za wielka miłość! Nie sądziłam, aby taka biedna prowincjuszka,..."

(strona 68) " dodała widząc, że Pepe Rey otwiera przesyłkę z gorączkową niecierpliwością. Rzuciwszy wzrokiem na pierwsze słowa listu inżynier zbladł. — Jezus Maria, co ci jest, Pepe? — zawołała donia Perfecta wstając przerażona —..."

(strona 69) " trudności, jakie napotykałem, stanowią część mściwego planu, nie znanej mi kombinacji, nieubłaganej nieprzyjaźni. Cały ten plan, te machinacje, ta nienawiść — niech ciocia w to nie wątpi — mają swoje źródło tu, w Orbajosie!..."

(strona 70) " pragniesz udać się tam, aby wykryć źródło tych nieprzyjemności i domagać się wyjaśnień od rządu, nie odkładaj tego ze względu na nas. Pepe Rey utkwił wzrok w twarzy ciotki, jakby chciał przeniknąć jej myśli na wylot. — Tak..."

(strona 71) " — Przejdzie jej to. Na pewno przejdzie. Zobaczymy, może już wieczorem wybijemy jej z głowy te melancholijne myśli. Urządzimy zabawę, aby się mogła rozerwać. Może byś tak poszedł do domu don Inocencia i powiedział mu, żeby..."

(strona 72) " ROZDZIAŁ XII TU BYŁA TROJA   Miłość, przyjaźń, zdrowa atmosfera moralna, światło dla duszy, sympatia, łatwa wymiana myśli i wrażeń — oto, czego ogromnie potrzebował Pepe Rey. Ponieważ nie posiadał tego, coraz większy..."

(strona 73) " kając przed wrzawą wszedł bezmyślnie do salonu przeznaczonego na zabawy taneczne, teraz jednak nie 6ylo tam żywej duszy. Ociężale usiadł przy oknie, patrząc na ulicę. Była to wąziutka uliczka, posiadająca więcej rogów i zakrętów..."

(strona 74) " z zapałem na klarnecie podczas procesji, na uroczystościach religijnych i w teatrze, gdy jakaś trupa zdecydowanych na wszystko aktorów pojawiała się w okolicy z perfidnym zamiarem dawania przedstawień w Orbajosie. Najbardziej..."

(strona 75) " — Biedne dziewczęta. Przypuszczam, że nie są wzorem cnoty... — Nic podobnego... Nie wierzę w to, co mówią o nich na mieście. Żaluzja znowu się poruszyła. — Dobry wieczór, moje małe! — zawołał don Tafetan zwracając się..."