Donia Perfecta cz. 1 (Perez Galdós Benito)
Strona 17
wielkich zmian w rodzinie, ale też zapoczątkowała innego rodzaju kłopoty. Polentinosowie byli zrujnowani. Istniało niebezpieczeństwo utraty folwarków na rzecz wierzycieli, wszystko znajdowało się w nieładzie, wyszły na jaw olbrzymie długi i fatalna administracja majątkiem w Orbajosie, niesława i ruina w Madrycie.
Perfecta wezwała wówczas brata. Przybył na pomoc biednej wdowie, wykazując taką troskę i trafność w doborze środków zaradczych, że już wkrótce większość niebezpieczeństw została zażegnana. Zaczął od tego, że zobowiązał siostrę do zamieszkania w Orbajosie i do osobistego zarządzania swymi obszernymi włościami, podczas gdy on w Madrycie stawił czoło gwałtownym atakom wierzycieli. Powoli zmniejszał się olbrzymi ciężar długów, ponieważ zacny don Juan Rey, mający do takich spraw najlepszą w świecie rękę, wstrzymał wykonanie wyroków sądowych, podpisał umowy z głównymi wierzycielami, ustalił terminy płatności. W wyniku tej zręcznej akcji przebogate dziedzictwo Polentinosów utrzymało się na powierzchni i mogło w dalszym ciągu otaczać przez długie lata splendorem i sławą szanowaną powszechnie rodzinę.
Wdzięczność donii Perfecty była tak wielka, źe w swoich listach z Orbajosy (gdzie postanowiła mieszkać aż do czasu, gdy jej córka dorośnie) pisała do brata często tego rodzaju czułe słowa:
Byłeś dla mnie więcej niż bratem, a dla mojej córki więcej niż rodzonym ojcem. Jakże Ci się odpłacimy za tak wielkie dobrodziejstwa? Ach, kochany braciszku, skoro tylko moja córka zacznie myśleć i wymawiać pierwsze słowa, nauczę ją błogosławić Twoje imię. Pozostanę Ci wdzięczna do końca życia. Jestem niegodną być Twoją siostrą i żałuję, że nie mam możności okazać Ci, jak wielką jest moja miłość, że nie mogę wywdzięczyć Ci się we właściwy sposób za wspaniałomyślność oraz niezmierną dobroć serca.
Gdy to pisała, Rosarito miała dwa lata. Pepe Rey, zamknięty w kolegium w Sewilli, kreślił na papierze różne linie dla udo-