Donia Perfecta cz. 1 (Perez Galdós Benito)
Strona 53
ilości osób, które się przed Nią znajdowały, oraz po wielkiej liczbie świec, które Ją oświecały. Ubrano Ją w sukienkę z obrzeżonego złotem atłasu, o tak dziwnym kroju, że mógłby on zakasować najbardziej dziwaczną modę współczesną. Twarz jej ginie w gęstwinie tysiąca koronek, ukarbowanych żelazkiem. Na pół łokcia wysoka i okolona promieniami słońca korona podobna jest do nieforemnego, nałożonego na głowę katafalku. Zauważyłem, że spodnie Dzieciątka Jezus zrobione są z tego samego materiału co suknia i posiadają takie same obrzeżenia... Nic już więcej nie powiem na ten temat, gdy opis stanu, w jakim znajduje się Matka Boska i Jej Dziecię, mógłby zaprowadzić mnie za daleko i popełniłbym jakąś niestosowność. Ograniczę się więc do stwierdzenia, że nie mogłem powstrzymać się od uśmiechu i przez jakiś czas przyglądałem się sprofanowanej figurze, wykrzykując w duchu: „Matko i Pani moja, ale cię urządzili!"
Wymówiwszy te słowa Pepe rozejrzał się po swoich słuchaczach i chociaż wieczorny zmrok nie pozwalał mu dokładniej przyjrzeć się twarzom, wydawało mu się, że zauważył na jednej z nich oznaki przykrego zakłopotania.
— Otóż, senior don José — zawołał z ożywieniem kanonik, uśmiechając się, a w tonie jego głosu można było wyczuć triumf — figura, która pańskiej filozofii i pańskiemu panteizmowi wydaje się śmieszna, to nasza Pani Nieustającej Pomocy, patronka i opiekunka Orbajosy. Mieszkańcy czczą ją tak bardzo, że byliby zdolni włóczyć po ulicach człowieka, który się o niej źle wyraził. Kroniki i historie, mój panie, pełne są cudów które uczyniła. Również obecnie widoczne są dla nas niezaprzeczalne dowody Jej stałej opieki. Musi pan również wiedzieć, że pańska ciocia, donia Perfecta, jest ochmistrzynią Najświętszej Matki Nieustającej Pomocy, i że ten strój, który panu wydał się tak śmieszny... właśnie... ten strój, tak śmieszny dla pana niepobożnych oczu... pochodzi z tego domu. Spodnie Dzieciątka Jezus natomiast są dziełem zręcznej igły i płomiennej pobożności pańskiej kuzynki, Rosarito, która przysłuchuje się naszej rozmowie.
Pepe był tym bardzo zaskoczony. Donia Perfecta zerwała się gwałtownie ze swego miejsca i bez słowa skierowała się w stronę domu. Za nią podążył ksiądz spowiednik. Reszta towarzystwa również wstała. Oszołomiony młody człowiek chciał już prosić swoją kuzynkę o wybaczenie mu nieuszanowania, gdy spostrzegł, że Rosarito płacze. Utkwiwszy w kuzynce wzrok pełen miłości i czułej troski zapytał:
— Co ci jest?
Usłyszeli zmieniony głos donii Perfecty, która wołała:
— Rosario! Rosario!
Dziewczyna pobiegła w stronę domu.