Donia Perfecta cz. 1 (Perez Galdós Benito)
Strona 57
Pepe Rey spojrzał w stronę kuzynki, chcąc podejść do niej, ale parę podstępnych pytań kanonika zatrzymało go przy boku donii Perfecty. Rosario była smutna, z melancholijną obojętnością słuchała słów adwokacika, który usadowiwszy się przy niej zaczął ględzić rozprawiając na nudne tematy i zaprawiając je niewłaściwymi dowcipami oraz niesmacznymi naiwnościami.
— Najgorsze dla ciebie jest to, że obraziłeś biedną Rosario — powiedziała donia Perfecta do bratanka w chwili, gdy przyłapała go na obserwowaniu niezgodnej pary, jaką stanowili Rosario i Jaćinto. — Powinieneś uczynić wszystko, co tylko jest w twojej mocy, aby przestała się gniewać. Biedactwo, ona taka dobra!...
O tak, bardzo dobra — dodał kanonik. — Nie wątpię, że przebaczy kuzynowi.
— Zdaje mi się, że Rosario już, przebaczyła — stwierdził Rey.
— Zrozumiałe, że w sercach anielskich żal nie trwa długo — powiedział don Inocencio miodowym głosem. — Mam trochę wpływu na nią i postaram się rozproszyć w jej szlachetnej duszy wszelkie uprzedzenia w stosunku do pana. Wystarczy, jeśli powiem jej dwa słówka...
Pepe Rey poczuł, że przez jego umysł przesuwa się chmura. Powiedział z rozmysłem:
— Może nie będzie to potrzebne. .
— Nie będę z nią mówił teraz — dodał kanonik — gdyż jest oszołomiona głupstwami, które jej prawi Jacintillo... Skaranie boskie z tymi chłopakami! Skoro tylko nawiążą rozmowę, nie można ich od niej oderwać.
Wtem przybyli do naszego towarzystwa sędzia grodzki, żona alkalda i dziekan katedry. Pozdrowili inżyniera, okazując słowami i zachowaniem się, że poznanie go zaspokaja ich najwyższą ciekawość.
Sędzia był żwawym młodzieńcem. Należał do tego typu świeżo upieczonych urzędników, którzy codziennie zjawiają się w ogrodach biskupich, aby ..osiągnąć najwyższe stanowisko w administracji czy w polityce. Zachowywał się jak ważna osobistość, a mówiąc o sobie i swej młodzieńczej todze, wydawał się zagnie-