Donia Perfecta cz. 1 (Perez Galdós Benito)
Strona 59
jącą zgodę. Starając się zachować powagę podczas nieprzyjemnego dla niego zebrania, ograniczył się do stawienia czoła krasomówczemu impetowi żony alkalda, która choć nie była Famą, posiadała przywilej fatygowania słuchu ludzkiego setką języków. Gdy Pepe Rey, korzystając z udzielonej słuchaczom przez tę panią chwili odpoczynku, chciał zbliżyć się do swej kuzynki, wtedy spowiednik przylepiał się do niego jak mięczak do skały i odprowadzając go w tajemniczy sposób na bok, proponował spacer do Mundogrande razem z don Cayetanem względnie też łowienie ryb w jasnych wodach rzeki Nahara.
Zebranie skończyło się wreszcie, gdyż wszystko kończy się na tym bożym świecie. Odszedł ksiądz dziekan i opustoszał cały dom. Wkrótce potem po żonie alkalda pozostało tylko echo, podobne do szumu, jaki zostawia w ludzkim uchu niedawne przejście burzy. Sędzia również wyzwolił zebranych od swojej osoby, a w końcu i don Inocencio dał swemu bratankowi znak do odejścia.
— Chodźmy, chłopcze, chodźmy. Późno już — powiedział z uśmiechem: — Ale wynudziłeś biedną Rosario!... Nieprawda, córko? Chodź no, ty łobuzie, prędko do domu.
— Czas już spać — powiedziała donia Perfecta.
— Na mnie czeka praca — odpowiedział adwokacik.
— Ciągle mu mówię, żeby wszystkie sprawy załatwiał za dnia — zauważył kanonik — a on nic sobie z tego nie robi.
— Tyle mam tych spraw... tyle!...
— Powiedz lepiej, że wszystkiemu winna ta diabelska robota, na którą się porwałeś... Nie lubi o tym mówić, senior don José, ale musi pan wiedzieć, że zabrał się do pisania dzieła pod tytułem. Wpływ kobiety na społeczeństwo chrześcijańskie oraz Rzut oka na ruch katolicki w... — sam już nie wiem gdzie. Cóż ty możesz wiedzieć o rzutach oka i wpływach? Dzisiejsza młodzież odważa się na wszystko. Oj, dzieci, dzieci!... Chodźmy do domu. Dobranoc, seniora Perfecta, dobranoc, senior don José, Rosarito...
— Poczekam na don Cayetana, aby mi dał
Augusta Nicolasa — powiedział Jacinto.