Donia Perfecta cz. 1 (Perez Galdós Benito)
Strona 61
Zmieszana I strwożona dziewczyna zakręciła się po pokoju, jakby czegoś szukała. Przechodząc oboli stryjecznego brata powiedziała ukradkiem parę luźnych słów;
— Mama jest zagniewana...
— Ależ...
— Jest zagniewana... Nie ufaj, nie ufaj...
I odeszła. Po niej wyszła donia Perfecta, na którą czekał wujek Licurgo i przez chwilę można było słyszeć głos pani i chłopa, spleciony poufną rozmową. Pepe pozostał sam na sam z don Cayetanem, który biorąc jeden ze świeczników, powiedział: — Dobranoc, Pepe. Nie myśl sobie, że idę spać. Będę pracował... Cóżeś się tak zamyślił? Co ci jest?... Tak, tak, popracuję jeszcze. Zbieram notatki do rozprawy o rodach Orbajosy... Znalazłem niezwykle ważne daty i wiadomości. Powiedzmy to sobie bez ogródek. We wszystkich okresach naszej historii mieszkańcy Orbajosy odznaczyli się zaletami ludzi dobrze urodzonych: szlachetnością, odwagą, rozsądkiem. Mówi o tym podbój Meksyku, wojny cesarza Karola, walki Filipa z heretykami... Źle się czujesz? Co ci jest?... Tak, wybitni teologowie, dzielni wojownicy, zdobywcy, święci, biskupi, poeci, politycy, wszelkiego rodzaju sławni ludzie przyszli na świat na tej skromnej, czosnkowej ziemi... Nie, na pewno nie ma w całym chrześcijaństwie miejscowości, która by była sławniejsza od naszego miasta, ba, nie tylko jej... No, ale widzę, że potrzebujesz snu. Dobranoc... Nie zamieniłbym zaszczytnej nazwy syna tej szlachetnej miejscowości na złoto całego świata. Augusta nazwano ją w starożytności, ja natomiast nazywam ją augustissima, gdyż tak teraz, jak i dawniej dziedzictwem jej jest rycerskość, wspaniałomyślność, odwaga, szlachetność... A więc, dobrej nocy, drogi Pepe... Tak mi się coś zdaje, że jesteś chory... Może za dużo zjadłeś na kolację?... Rację ma Alonso Gonzalez de Bustamante, pisząc w swym Wdzięcznym gaju, że mieszkańcy Orbajosy z powodzeniem sami zapewniliby wielkość i sławę całemu królestwu. Nie sądzisz?
— Ależ tak, senior, bez wątpienia — odpowiedział Pepe, raptownie odchodząc do swego pokoju.