Donia Perfecta cz. 1 (Perez Galdós Benito)
Strona 69
trudności, jakie napotykałem, stanowią część mściwego planu, nie znanej mi kombinacji, nieubłaganej nieprzyjaźni. Cały ten plan, te machinacje, ta nienawiść — niech ciocia w to nie wątpi — mają swoje źródło tu, w Orbajosie!
— Zwariowałeś — odpowiedziała donia Perfecta okazując coś jakby współczucie. — Zdaje ci się, że masz wrogów w Orbajosie, że ktoś chce się na tobie mścić? Ejże, Pepe, straciłeś zdrowy rozsądek. Lektura tych piśmideł, które mówią, że naszymi przodkami są małpy lub papugi, przewróciła ci w głowie.
Wymawiając ostatnie słowa słodko się uśmiechnęła, potem zaś przechodząc do przyjacielskich, łagodnych napomnień dodała:
— Mój drogi, my, mieszkańcy Orbajosy, jesteśmy może chamami, nieokrzesanymi chłopami bez żadnego wykształcenia, pozbawieni elegancji i nie znający się na dobrym tonie. Ale jeśli chodzi o lojalność i uczciwość, nikt nas nie ubiegnie, nikt, na pewno nikt.,
— Proszę nie myśleć — powiedział Rey — że oskarżam kogoś z tego domu. Twierdzę jednak, że w tym mieście znajduje się mój nieubłagany i okrutny wróg.
— Może byś mi tak pokazał tego zdrajcę z melodramatu? — odpowiedziała seniora, znowu się uśmiechając. — Przypuszczam, że nie oskarżysz o to wujka Licurga czy też innych procesujących się z tobą, gdyż ci biedacy są przekonani, że bronią swych praw. A nawiasem mówiąc nie brak im racji w tym wypadku. Poza tym wujek Licurgo bardzo cię lubi. Sam mi to powiedział. Od chwili, gdy cię poznał, bardzo przypadłeś mu do serca i starowina rozkochał się w tobie....
— Tak, tak... rozkochał się — odburknął Pepe.
— Nie bądź śmieszny — dodała seniora kładąc mu rękę na ramieniu i przypatrując się mu z bliska.— Nie myśl o głupstwach i przekonaj się, że twój nieprzyjaciel — owszem — istnieje, ale w Madrycie, w tym centrum zepsucia, zawiści i rywalizacji, nigdy zaś w tym spokojnym i łagodnym zakątku, gdzie wszystko przeniknięte jest dobrą wolą i gotowością do zgody... Bez wątpienia jest to ktoś, kto zazdrości ci zasług... Chcę nadmienić, że jeśli