Donia Perfecta cz. 1 (Perez Galdós Benito)
Strona 76
Były do pewnego stopnia proskrybowane, zdegradowane, otoczone kordonem sanitarnym, co również nadawało ich życiu pewien posmak skandalu. W imię prawdy trzeba jednak stwierdzić, że zła . reputacja trzech Troyanek wynikała przede wszystkim z tego, że znano je jako pozbawione uprzedzeń a zarazem lubiące wesołość, psoty i łobuzerstwa. Wysyłały one anonimy do poważnych osób, wymyślały przezwiska dla wszystkich mieszkańców Orbajosy, począwszy od biskupa, a skończywszy na ostatnim szubrawcu, obrzucały kamykami przechodniów, szeptały ponurym tonem za kratami, aby pośmiać się ze zmieszania i przerażenia przechodniów, znały wszystkie wydarzenia w sąsiedztwie (do tego celu stale używały okienek w dachu i dziur w górnej części domu), śpiewały po nocach na balkonie, w okresie karnawału zakładały sobie maski, aby się dostać do najlepszych domów w mieście. Wyprawiały również inne, tym podobne głupstwa i swawole, charakterystyczne dla takich dziur zabitych deskami, jaką była Orbajosa. Ale bez względu na stan faktyczny nieszczęsny „triumwirat" trojański był napiętnowany przez obłudnych sąsiadów tak silnie, że nawet śmierć nie mogła tego piętna zmazać.
— To ten caballero, który, jak powiadają, przybył tu, aby założyć kopalnię złota? — zapytała jedna.
— I zburzyć katedrę, by z jej kamieni zbudować fabrykę butów? — dodała druga.
— I żeby zamiast uprawy czosnku zaprowadzić w Orbajosie uprawę bawełny albo drzew cynamonowych?
Pepe słysząc te niedorzeczności nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
— Nie, przyjechał jedynie po to,aby zebrać tu kolekcję ładnych dziewcząt i zawieźć je z sobą do Madrytu — powiedział Tafetan.
— Ach, chętnie bym tam pojechała! — zawołała jedna z dziewcząt.
— Trzy, tylko trzy mogę wziąć z sobą — stwierdził Pepe.
— Ale, chciałbym spytać o coś. Dlaczego panie śmiały się ze mnie, gdy siedziałem w oknie kasyna?
Jego słowa wywołały nowy wybuch śmiechu.
— Nie mają w głowie piątej klepki — powiedziała starsza.